Wyruszyliśmy na tę wyprawę pełni entuzjazmu, zakładaliśmy że przekroczymy setkę, wyszło 140 km. Początek był dobry, Samociążek, Sokole Kuźnica, Gruczno. W Grucznie po krótkim postoju i lekkim zregenerowaniu nadwątlonych sił postanowiliśmy ruszyć do Chełmna i stamtąd dopiero do Bydgoszczy przez Starogród, Czarżę, Ostromecko. Po Chełmnie u mnie było trochę gorzej, zaczęły "odzywać" się łydki ale dałem radę dotrzeć do domu. W najlepszej formie był oczywiście Wojtek, jak stwierdziłem "jemu dać tylko dobrą kolarzówkę i wystartowałby w Giro de Italia" Sławek uparcie postanowił dobić do 150 km i w mieście skręcił jeszcze do Myślęcinka, dokręcił do 155 :)
Po baaaaaardzo długiej przerwie (w międzyczasie tylko dojazdy do pracy) dzisiaj wybrałem sie przetestować przyczepkę Extrawheel. Trasa stała, bez wymyślania czegoś nowego okazała się dosyć trudna. Na odcinku do Maksymilianowa straszliwe kałuże, mogłem odrazu sprawdzić szczelność worków. Po powrocie jednak gruntowne czyszczenie sprzętu, ale czego się nie robi dla frajdy jeżdżenia :)
Typowy spontan, nagle stwierdziłem, że do wieczora jeszcze sporo czasu i zdążę gdzieś wyjechać. Na trasie w Zielonce przy okazji odwiedziłem koleżkę z firmy
To miał być samotny wyjazd, ale w Myślęcinku spotkałem Sławka. Jak zwykle jako cel wybraliśmy Samociążek. Jechaliśmy bardz lajcikowo, tempo wręcz spacerowe.
Po krótkim postoju w Samociążku zdecydowaliśmy o powrocie inną trasą i od tego momentu zaczęła się wielka improwizacja. Kierowaliśmy się w/g odgłosów wydobywających się z mojego palma :) ale i tak w którymś momencie musieliśmy zawrócić (ślepa droga), w sumie jednak dotarliśmy do celu. Wracając z Samociążka wkurzyła nas jedna rzecz, nielegalne wysypiska śmieci. Aż człowieka ponosi jak widzi się bezmyślność innych. Wydałby parę złotych za odbiór tych śmieci przez profesjonalną firmę, ale nie, on woli wydać na paliwo do auta i wyrzucić to tałatajstwo w lesie. Sławek zasugerował, żeby karać takich imbecyli wysokimi mandatami i ja się do tego przychylam.
Po długiej przerwie spowodowanej chorobą, znowu na trasie (nie liczę dojazdów do pracy i spowrotem). Mimo, że to długi weekend, mogłem sobie pozwolić tylko na krótki wypad (na 14 do pracy) Postanowiłem przetestować nową ścieżkę rowerową do Fordonu i moje nowe semislick-i Kendy. Ścieżka rowerowa taka sobie, znam lepsze trasy do Fordonu, kilka trudnych odcinków (piasek, korzenie) na których dzieciaki mogą nie dać sobie rady, brak dobrego oznakowania. Panowie którzy projektowali tę trasę, robili to chyba tylko na mapie, nie sprawdzając tego w terenie.
Opony całkiem ok, najgorzej oczywiście w kopnym piasku, ale tam mało która opona daje radę. Generalnie bardzo zadowolony z wypadziku :)
Dzisiaj pojawiła się wreszcie ładna pogoda, więc żal byloby jej nie wykorzystać na jakiś wyjazd. Rano wykonałem sms-a do Wojtka, Sławka i Rolanda. Mimo oporów udało się namówić Wojtka i Sławka na mały wypad. Z braku czasu zdaliśmy sie na "intuicję" Wojtka i to on nas poprowadził.
Poniedziałek zaczął się nijak, pojechałem do firmy popracować z godzinkę :) a że pogoda była odpowiednia doszedłem do wniosku, że trzeba poprawić wczorajszy wynik. Nie miałem jednak pomysłu na trasę więc jechałem bez konkretnego celu. Wynik jednak poprawiłem i tak nie zmarnowałem wolnego dnia :)
Dzisiaj postanowiłem zaraz po rannych zajęciach w firmie zobaczyć czy ktoś się bawi w ASG czy paintbala na terenie ruin rzeźni (czy też niedokończonej budowy) w Przyłękach. Pogoda ok, więc śmiało ruszyłem na trasę. Na miejscu okazało się, że bawią się paintbalowcy ale nie było nikogo ze znajomych, więc ruszyłem dalej w kierunku kanału bydgoskiego. Na trasie nie było źle, mało samochodów i bez problemów dotarłem do śluz. Po drodze odwiedziłem jeszcze znajomych którzy mieszkają na Spacerowej no i do domku.
Jeżdżę od kilku lat, najpierw na złożonym przez siebie dualku, obecnie Magnum Energy. Trasy wypraw różne, szosa, teren w zależności od okoliczności. Często wyjeżdżam samotnie, czasami razem ze swoją ekipą.